$ LOAD "WSPOMNIENIA",1 – PRESS PLAY ON TAPE
Jeśli ktoś pyta, od czego zaczęła się moja przygoda z komputerami, to jedna z pierwszych odpowiedzi brzmi: Commodore 64. Kremowo‑brązowy „chlebak” z klawiaturą, magnetofon, joystick i ten niezapomniany niebieski ekran z napisem READY. – mrugającym kursorem, który jakby pytał: „No to co dziś robimy?”.
**** COMMODORE 64 BASIC V2 **** 64K RAM SYSTEM 38911 BASIC BYTES FREE READY. █
Granie z kolegą
Najpierw było oczywiście granie z kolegą. Dwóch chłopaków, jeden joystick w ruchu, drugi „tylko patrzy, ale doradza” – i tak na zmianę, aż ktoś z dorosłych nie zawołał na kolację. Każda gra z kasety była małym wydarzeniem, bo zanim się zaczęła, trzeba było ją najpierw… cierpliwie wczytać. Ale o tym za chwilę.

Zielony monitor – awans społeczny
W tamtych czasach Commodore najczęściej podłączało się do zwykłego telewizora. A później udało się załatwić monitor – taki zielony. Monochromatyczny, czyli wszystko na ekranie w odcieniach zieleni: litery, gry, nawet kolorowe ludziki. Kolorów może i nie było, ale za to jaki klimat! Prawdziwy komputerowy ekran, jak z filmów o hakerach. Nic dziwnego, że do dziś mam słabość do ciemnych stron z zielonym tekstem – sami widzicie, jak wygląda ta strona. 😄

Książka z programami i „Płacz lalki”
Miałem też książkę z programami do przepisania. Wyglądało to tak: strona drukowanych linijek w BASIC‑u, palec wodzący po kartce i stukanie w klawisze – linijka po linijce, cyfra po cyfrze. Jeden z programów nazywał się „Płacz lalki”. Miał wydobyć z komputera dźwięk płaczącej lalki. Po długim przepisywaniu: RUN, napięcie jak przed finałem… i z głośnika wydobył się jakiś pisk. Czy to była literówka gdzieś w linijce 230, czy lalka po prostu miała tego dnia chrypkę – tego już się nie dowiemy. Ale satysfakcja i tak była ogromna, bo „to zrobiłem ja”.
Na rozgrzewkę każdy zaczynał zresztą od klasyka, który działa do dziś:
10 PRINT "HOPPEL "; 20 GOTO 10 RUN HOPPEL HOPPEL HOPPEL HOPPEL HOPPEL HOPPEL HOPPEL HOPPEL HOPPEL HOPPEL HOPPEL HOPPEL HOPPEL HOPPEL … (zatrzymujesz klawiszem RUN/STOP)
Magnetofon, licznik i śrubokręt
Programy i gry trzymało się na zwykłych kasetach magnetofonowych, a czytał je specjalny magnetofon Commodore – Datasette. Wpisywało się LOAD, komputer odpowiadał PRESS PLAY ON TAPE, wciskało się PLAY i… czekało. Czasem kilka minut, a czasem dłużej, jeśli coś poszło nie tak.
- Licznik – na magnetofonie był licznik taśmy. Na jednej kasecie bywało kilka gier, więc zapisywało się, że ta jest „od 000”, a tamta „od 214”. Taki domowy spis treści – bez niego szukanie gry na taśmie było jak szukanie igły w stogu siana.
- Śrubokręt – jak gra nie chciała się wczytać, wkraczał mały śrubokręt. Głowicę magnetofonu (jej ustawienie, czyli azymut) kręciło się delikatnie śrubką, aż wszystko zaczęło „łapać”. W niektórych modelach Datasette był nawet specjalny otworek nad klawiszami, żeby nie trzeba było rozkręcać obudowy. Pierwszy w życiu serwis sprzętu – zaliczony!

Zasilacz, czyli cegła
I jeszcze jeden bohater, o którym nie da się zapomnieć: zasilacz. Wielki, czarny i ciężki jak porządna cegła. Nie bez powodu – w środku siedział transformator, a całość była zalana żywicą. Grzał się przy tym solidnie, więc zimą mógł robić za dodatkowy kaloryfer. 😉 Dziś wiadomo, że te zasilacze lubiły się psuć i potrafiły zaszkodzić komputerowi, dlatego kolekcjonerzy często wymieniają je na nowe.

Kilka ciekawostek o C64
- Rocznik 1982 – firma Commodore pokazała go w styczniu 1982 roku na targach CES w Las Vegas, a w sklepach w USA pojawił się latem tego samego roku.
- Procesor MOS 6510 – taktowany zegarem ok. 1 MHz. Dzisiejszy telefon jest szybszy kilka tysięcy razy, a i tak nie ma w sobie tyle magii.
- 64 KB pamięci RAM – stąd nazwa. Po włączeniu BASIC zgłaszał 38911 BASIC BYTES FREE, bo resztę zajmował sam system.
- Układ dźwiękowy SID – trzy głosy i prawdziwe brzmienie syntezatora. Muzyka z gier na C64 ma fanów do dziś. (Szkoda tylko, że nasza lalka umiała z niego wycisnąć jedynie pisk!)
- Układ graficzny VIC‑II – 16 kolorów i ruchome „duszki” (sprite’y), z których zbudowane były postacie w grach.
- Rekordzista – Księga Rekordów Guinnessa uznaje go za najlepiej sprzedający się model komputera w historii; szacunki mówią o 12,5 do nawet 17 milionów sztuk.
- W Polsce – oficjalnie od czerwca 1988 roku sprzedawał go Pewex, a szczyt popularności przypadł na początek lat 90. Wtedy kasety z grami krążyły z rąk do rąk, a na giełdach komputerowych można było znaleźć wszystko.
Commodore nauczył mnie cierpliwości (wczytywanie z kasety), dokładności (przepisywanie programów) i odwagi w sięganiu po śrubokręt. Do dziś mi się to przydaje.
Też miałeś Commodore albo masz w szafie stary sprzęt, który chciałbyś uruchomić? Zadzwoń: 61 666 00 92 – chętnie pogadam o starych komputerach.
Zdjęcia mają charakter poglądowy i pochodzą z Wikimedia Commons – nie przedstawiają mojego sprzętu. Zdjęcie główne: Commodore 64, fot. Evan-Amos / Wikimedia Commons, domena publiczna. Nazwy i znaki Commodore należą do ich właścicieli i zostały użyte wyłącznie informacyjnie.



